czwartek, 8 lutego 2018

chciałabym wiedzieć

chciałabym wiedzieć, kiedy przyklejone na siłę skrawki mojej duszy na nowo zaczęły odpadać od chropowatej powierzchni istnienia. kiedy zgubiłam najważniejsze fragmenty, odpryskujące gniewnie w znane im tylko miejsce. czy to było w chwili przynoszącej wspomnienia jednocześnie druzgocące co i zdające się być oderwanym od rzeczywistości skrawkiem absurdu? czy to już wtedy porzuciłam wszelkie ochłapy nadziei, które udało mi się zagarnąć drżącymi ze strachu dłońmi? smutek przemawia głośnym szlochem, szukając swego ujścia w krótkim, nachalnym oddechu.
czy kiedykolwiek odejdzie, pozwalając na westchnienie pełne ulgi? odejdzie w nieznane, nie zabierając przy tym mnie samej?
pozwoli mi przerwać odwieczny krąg cierpienia i niedoli?

oddałam ci wszystko, czego pragnąłeś. ułudne poczucie szczęścia, posyłane ukradkiem uśmiechy, szepty o lepszym świecie, w którym istnieli ludzie zdolni do wyłapywania słów między wierszami. odarłam siebie z poczucia przynależności

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz