jesteś mięsem bez kropli krwi
kiedy dźwięczny głos
przecina gęste jak smoła powietrze,
ołowiane kłębowiska,
skupiska zarazków.
mdli od smrodu obłudy i hipokryzji
leniwie wysuszających tkanki
twojej podstarzałej duszy.
słowa grzęzną mi w gardle na widok podłego odczłowieczenia,
żółć napływa do ust, które chcą powiedzieć tak wiele
jednak za mało
to i tak twój ostatni oddech.
naucz się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz